Więc chodź pomaluj mój świat…

Szczerze mówiąc trudno powiedzieć kiedy zaczęła się moja przygoda z rysowaniem. Z tego co pamiętam robiłam to od momentu, w którym nauczyłam się trzymać kredkę w dłoni.  Sztuka w moim domu była po prostu od zawsze. Jako mała dziewczynka nie znosiłam kolorować  kolorowanek, mimo że non stop je dostawałam. Trzymanie się linii, czy konkretnych kolorów uważałam za zbyt nudne, tak samo jak obrazki które powtarzały się w prawie każdej książeczce. Ja chciałam tworzyć swoje własne historyjki i rysować to co mi się żywnie podobało. Myślę, że to był jeden z powodów, dla których w ogóle chciałam mieć kontakt ze sztuką, jednak ten drugi powód był znacznie silniejszy. Tak jak napisałam na samym początku kontakt z plastyką miałam od zawsze, ponieważ moja mama jest w pewnym sensie artystką,  pracuje ucząc plastyki podczas warsztatów terapii zajęciowej z osobami niepełnosprawnymi.  Właśnie mama była moim autorytetem i w sumie wciąż jest. Chciałam być taka jak ona, tym bardziej, że im byłam starsza coraz częściej słyszałam, że mam po niej talent, dlatego starałam się robić wszystko by udowodnić że tak jest. Nadszedł jednak taki moment, że przestałam rysować. Chęć do tego zajęcia po prostu się ze mnie „ulotniła”, a wszystkie pędzle, kredki i ołówki leżały nieruszane przez kilka miesięcy. Dopiero, gdy jedna z nauczycielek w gimnazjum zaproponowała mi udział w konkursie plastycznym dostałam więcej energii i chęci by powrócić do rysowania. Dużo czasu poświęciłam tej pracy konkursowej, jednak nie zdawałam sobie sprawy z tego, że będzie mogła się komuś spodobać na tyle by mogła zająć czołowe miejsce w konkursie. Jednak stało się, jakimś cudem zajęłam pierwsze miejsce i szczerze mówiąc odżyłam. Nie chodziło tu o wygraną, po prostu uwierzyłam w siebie i w to, że naprawdę coś potrafię. Teraz staram się rysować tak często jak tylko mogę. Zaczęłam uczyć się japońskiej sztuki rysowania „Anime” i próbuję coraz to nowszych rzeczy. Jeśli chodzi o tematy moich rysunków to martwa natura zdecydowanie nie jest w moim typie. Ludzie, zwierzęta czy wymyślone postacie są według mnie o wiele bardziej fascynujące. Mimo wszystko nie sądzę by rysowanie było moją pasją czy talentem. Zdecydowanie nie można tak tego nazwać. Sztuka jest po prostu częścią mnie. Jest ze mną od chwili moich narodzin i mam nadzieję, że pozostanie na zawsze. Aleksandra Siwiec, klasa IId.